• Polski
  • Deutsch
  • Română
  • Slovenčina
  • Русский
  • Français
  • English

Wyszukaj na stronie

Baza wiedzy

Słyszysz: „jazda po mieście”, myślisz: korki, światła, problemy z parkowaniem, wysokie krawężniki, progi zwalniające i dziury w asfalcie. To wszystko ma wpływ na tempo zużycia części samochodowych. Czy wybierzecie małe, kompaktowe auto, czy SUV-a, ewentualnemu zniszczeniu ulegną te same elementy. Na co zatem zwrócić uwagę, wybierając samochód do miasta?

Jaki silnik do jazdy po mieście?

Jazda miejska to przede wszystkim poruszanie się na krótkich trasach. Dlatego jeżeli szukacie samochodu do miasta, raczej unikajcie tych z silnikami wysokoprężnymi. Diesle są zdecydowanie autami na dłuższe wyjazdy – przejeżdżanie wyłącznie od świateł do świateł przyspiesza zapychanie filtra cząstek stałych i katalizatora oraz niszczenie koła dwumasowego. Dla porównania, pojazdy z silnikami benzynowymi są tylko (albo aż) narażone na nadmierne zużycie sprzęgła. Najlepsze w ogóle byłyby samochody hybrydowe, ale ich cena może skutecznie odstraszać.

Miejskie opony

W dużych miastach nie ma zim – na drogach z reguły nie zalegają zwały śniegu, jedyne zagrożenie może stwarzać gołoledź, dlatego często (i słusznie) kierowcy decydują się na zakup jednego kompletu opon wielosezonowych. To pozwala nieco zaoszczędzić, a jednocześnie jest bezpieczne.

Start-Stop – tak czy nie?

Dużą popularność w ostatnich latach zyskują systemy Start-Stop. Z jednej strony teoretycznie oszczędzają paliwo, z drugiej powodują szybsze zużywanie się niektórych części. Przez to, że auto co chwilę będzie gasło i się zapalało, uszkodzeniu mogą ulec rozrusznik, alternator i akumulator. Sami odpowiedzcie sobie na pytanie, czy warto inwestować w samochód z takim rozwiązaniem.

Omiń kałuże

W mieście trzeba uważać na m.in. głębokie kałuże. Dlaczego? Bo wjazd rozgrzanym silnikiem w zimną wodę może spowodować popękanie wkładu katalizatora albo zwichrowanie tarcz hamulcowych. Dodatkowo hamowanie w wodzie jest często ryzykownym manewrem – zdarza się, że auto wpada w poślizg tak, jakby jechało po lodzie.

Uwaga na krawężniki

Drugim zagrożeniem miejskim są krawężniki i progi zwalniające – wysokie, niedostosowane do samochodów osobowych mogą uszkodzić opony, końcówki drążków układu kierowniczego, felgi, piasty czy tłumiki.

Zaplanuj trasę

Ułatwieniem, w które warto zainwestować, jeżeli jeździ się przede wszystkim po mieście, jest dobra, stale aktualizowana nawigacja. Takie rozwiązanie pozwala zaoszczędzić czas i uniknąć stania w kilometrowych korkach.

Łatwe parkowanie

Jeśli macie problem z parkowaniem, warto pamiętać o czujnikach parkowania i kamerze cofania. To znacznie ułatwia wpasowanie się w wąskie miejsca parkingowe. Dodatkowo niektórzy kierowcy decydują się na montaż listw ochronnych zabezpieczających przed otarciami.

Uwaga, nagranie

Ostatnim elementem wyposażenia pożądanym w samochodzie do jazdy po mieście jest wideorejestrator. Kamera z czujnikiem ruchu nagrywa nie tylko sytuacje na drodze, lecz także np. uderzenie spowodowane przez innego kierowcę w trakcie postoju Waszego auta.

Każdy producent podaje średnie spalanie dla swojego auta. Te dane katalogowe tworzy się w ścisłych warunkach laboratoryjnych, dlatego zazwyczaj mają niewiele wspólnego z rzeczywistością. Odchylenia od normy są standardem, jednak jeżeli pojawiają się naprawdę duże różnice, powinno stać się to powodem do niepokoju.

Chyba każdy właściciel samochodu wie, że dane katalogowe dotyczące średniego spalania są zazwyczaj przekłamane, przy czym jednocześnie każdy powinien wiedzieć, że bardzo duże różnice między informacjami od producenta a rzeczywistością powinny być alarmujące. Jeżeli auto pali zbyt dużo, trzeba sprawdzić albo przeanalizować kilka kwestii.

Sposób jazdy

Na początek warto zastanowić się nad tym, jakie trasy pokonuje się najczęściej, w jaki sposób się jeździ i czy nie przewozi się dodatkowego obciążenia. Pokonywanie wyłącznie krótkich odcinków powoduje, że silnik nie zdąży się nagrzać, a to skutkuje zwiększonym spalaniem. Na większą ilość pobieranego paliwa wpływa również gwałtowne przyspieszanie i hamowanie. Podobnie zadziałają także bagażnik na dachu, przypięte rowery czy ciężkie bagaże.

Termostat

Zdarza się, że samochód zużywa więcej paliwa wtedy, gdy termostat działa niepoprawnie. Można to łatwo zweryfikować – wystarczy obserwować temperaturę płynu chłodniczego. Jeżeli po przejechaniu kilkunastu kilometrów pokazuje wartość inną niż 90 stopni, lepiej oddać auto do diagnosty.

Układ wydechowych

Bardzo duży wpływ na spalanie ma odpowiednia praca sondy lambda albo zapchany katalizator. Oba te elementy układu wydechowego wiążą się z dawką paliwowo-powietrzną – sonda dobiera odpowiednią mieszankę, zaś katalizator staje się dla niej przeszkodą. Niestety, jeżeli rzeczywiście problem leży w jednej z tych części, konieczna będzie wizyta u mechanika.

Układ wtryskowy i paliwowy

Naprawy nie uniknie się również wtedy, gdy nadmierny pobór paliwa zależny jest od niesprawnego układu paliwowego lub wtryskowego. Samodzielnie nie uda się postawić diagnozy, ale specjalista łatwo powinien odpowiedzieć na pytanie, co nie działa poprawnie. Zazwyczaj wystarczy podpiąć samochód do komputera diagnostycznego, który samodzielnie wyrzuci ewentualną listę błędów. Jednak dopiero usunięcie usterek zmniejszy spalanie.

Jedną z pierwszych rzeczy, którą sprawdza się, szukając używanego samochodu, jest jego przebieg. W wielu wypadkach to właśnie ten parametr zdecyduje o zakupie. Dlaczego tak bardzo zwracamy uwagę na liczbę przejechanych kilometrów? Czy rzeczywiście ma to aż takie znaczenie?

Zawsze, gdy kupuje się samochód, weryfikuje się jego przebieg. Panuje ogólne przekonanie, że im mniejszy, tym lepiej, dlatego często dochodzi do tak zwanego przekręcania liczników, czyli dosłownie fałszowania informacji o pojeździe. Powiedzmy wprost – większość osób boi się aut z przebiegiem ponad 200 tysięcy.

Co po 200 tys. km?

Dlaczego? Bo zazwyczaj to jest graniczna wartość, po której następuje konieczność wymiany niektórych części. Tak będzie z katalizatorem, sprzęgłami, elementami zawieszenia, w silnikach benzynowych dodatkowo z cewkami zapłonowymi, a w wysokoprężnych z wtryskiwaczami, turbosprężarką oraz kołem dwumasowym. Zdecydowana większość tych części należy do bardzo drogich, dlatego może okazać się, że kupicie auto za 7 tys. zł, ale musicie do niego dołożyć drugie tyle albo nawet więcej. Stąd uzasadniona obawa dotycząca samochodów z dużym przebiegiem.

Średnie roczne przebiegi

Trzeba jednocześnie pamiętać, że średnie przebiegi standardowo wynoszą około 20 tys. km – jeżeli kilkunastoletni pojazd ma przejechane powiedzmy 100 tys. km, to albo większość czasu stał w garażu, albo niestety ktoś manipulował przy liczniku. Dla porównania, autami firmowymi robi się średnio 60 tys. km rocznie, więc jeśli odkupujecie samochód poleasingowy, te przebiegi nawet po 2 czy 3 latach będą dużo wyższe.

Mniejszy przebieg a większe zużycie?

Zdarza się, że auto z mniejszym przebiegiem jest bardziej zniszczone niż to z większym. Ogromne znaczenie ma tu sposób eksploatacji oraz serwisowanie. Nieregularna wymiana oleju, filtrów, płynu chłodniczego czy hamulcowego – niezgodna z zaleceniami producenta – może mścić się na kolejnym właścicielu pojazdu. Skutkuje m.in. zanieczyszczeniem silnika, korozją, zapchaniem chłodnicy i rdzą zacisków hamulcowych. Znaczenie ma również rodzaj wlewanego paliwa, a nawet sposób mycia samochodu.

Niejednokrotnie pisaliśmy o tym, jak bardzo auta nie lubią poruszania się wyłącznie po krótkich trasach. Jeżeli pojazd, który chcecie kupić, był wykorzystywany wyłącznie do jazdy po zakupy, mimo małego stanu licznikowego może być w gorszym stanie, niż ten z większym przebiegiem. Dlaczego? Ponieważ jeżdżenie tylko po mieście przyspiesza zużycie silnika, układu hamulcowego, sprzęgła, skrzyni biegów, katalizatora, filtra cząstek stałych czy koła dwumasowego. I w drugą stronę – poruszanie się tak, jakby jeździło się po torze wyścigowym, jest równie destrukcyjne dla wielu elementów w samochodzie.

Co sprawdzić przed zakupem używanego auta?

Z tego powodu przed zakupem używanego auta najlepiej spróbować dowiedzieć się jak najwięcej o jego poprzednim właścicielu, tym, do czego wykorzystywał swój samochód i jak o niego dbał. Warto zweryfikować rodzaj oraz stan płynów eksploatacyjnych, np. oleju. Jeżeli okaże się, że wlewano najtańszy, niedostosowany do auta, lepiej od razu zrezygnować i poszukać innego modelu.

Układ wydechowy po pierwsze ma ograniczać emisję szkodliwych substancji do atmosfery, a po drugie redukować hałas zarówno na zewnątrz, jak i w kabinie. Sportowa wersja zdecydowanie wpływa na głośność samochodu i co ciekawe, może zwiększać moc auta. Zanim jednak wymienicie seryjny układ, zadajcie sobie podstawowe pytanie – dlaczego chcecie to zrobić?

Jeżeli chcecie wymienić układ wydechowy na sportową wersję po to, żeby uzyskać większą moc, lepiej się zastanówcie, czy rzeczywiście warto. Tu wiele zależy od tego, jakie macie auto – przy niewielkim silniku możecie wręcz uzyskać efekt odwrotny do zamierzonego, to znaczy spadek osiągów. Pojazdy o dużej mocy rzeczywiście po modyfikacji będą miały jeszcze większe możliwości i charakterystyczny dźwięk przy przyspieszaniu. W praktyce sportowe układy polecane są do samochodów, które startują w rajdach, czyli rzeczywiście są wykorzystywane w celach sportowych.

Układ sportowy a klasyczny

Każdy układ wydechowy musi spełniać normy hałasu założone przez prawo – dopuszczalny poziom głośności to 98 dB przy obrotach na poziomie 2500–3500 obr./min. Dotyczy to zarówno klasycznych, jak i sportowych urządzeń.

Najczęściej sportowe wersje mają większą średnicę niż seryjne. Niektórzy wręcz twierdzą, że im większa średnica, tym lepiej. Duża średnica przekłada się bowiem na zwiększenie mocy, ale wpływa na spadek momentu obrotowego i wzrost hałasu, dlatego trzeba bardzo uważać przy modyfikacjach układu wydechowego.

Budowa układu wydechowego

Sportowy układ składa się tak jak klasyczny z kolektora, sondy lambda, katalizatora, rury wydechowej, tłumika środkowego i końcowego oraz końcówki rury. Najczęściej stosuje się katalizatory z metalowymi wkładami, aby zminimalizować spadki mocy. Bardzo istotny jest także tłumik – zawsze pojedynczy, a nie jak w wersjach seryjnych podwójny czy potrójny – zbudowany ze stali nierdzewnej. To właśnie konstrukcja tłumika daje oczekiwany efekt dźwiękowy. Pamiętajcie, że wymiana samego tłumika, czyli najpopularniejsza modyfikacja, nie wystarczy, aby rzeczywiście zwiększyć osiągi samochodu. Do tego potrzebna jest instalacja wszystkich elementów w wersji sportowej, chociaż takie działania polecane są wyłącznie do aut, które jeżdżą po torach, a nie poruszają się po zwykłych drogach.

Urwany układ wydechowy to problem, który zdarza się najczęściej w najmniej oczekiwanym momencie. Po prostu nagle słyszycie głośny dźwięk i już wiecie, że coś jest nie tak. Czy można samodzielnie poradzić sobie w takiej sytuacji? Kiedy konieczna będzie całkowita wymiana układu, a kiedy wystarczy naprawa?

Układ wydechowy możecie urwać wtedy, gdy przejeżdżacie po nierównościach, zjeżdżacie z krawężnika albo pokonujecie jakąś przeszkodę na drodze. Wbrew pozorom to dość częsta usterka, z którą klienci zgłaszają się do mechaników. Tego typu problem z układem wydechowym rozpoznacie od razu po głośnym dźwięku albo tarciu metalu o asfalt. Czy da się coś zrobić na miejscu, czy trzeba wezwać lawetę?

Szybka naprawa urwanego układu wydechowego

Przede wszystkim natychmiast należy się zatrzymać i zobaczyć, co się tak naprawdę wydarzyło. Czasami okazuje się, że układ wyskoczył z gumowych mocowań. Wtedy wystarczy go po prostu wpiąć na miejsce, a potem tak czy inaczej podjechać do warsztatu. Dlaczego? Bo najczęściej świadczy to o zużyciu mocowań – to oceni mechanik. Wówczas trzeba będzie je wymienić, żeby problem się nie powtarzał.

Kiedy wzywać lawetę, a kiedy jechać do warsztatu?

W niektórych sytuacjach od razu powinniście wezwać lawetę. Kiedy? Gdy mocowania są rozerwane, gdy dosłownie połowa układu wydechowego leży na drodze albo gdy auto pracuje głośno, ale nie widać nic w podwoziu – wtedy z reguły dochodzi do problemu z rozszczelnieniem w kolektorze wydechowym, a z tym nic samodzielnie nie będziecie w stanie zrobić.

Jeżeli nie zauważycie żadnych podejrzanych objawów, a auto nadal chodzi bardzo głośno, jedźcie do mechanika – być może w układzie wydechowym pojawiła się dziura. Nie zwlekajcie z tym zbyt długo. Pamiętajcie, że nieszczelny układ skutkuje spadkami mocy, większym zużyciem paliwa i wspomnianą już zdecydowanie głośniejszą pracą.

Naprawa czy wymiana? Większość elementów można zaspawać, dlatego wymiany da się bardzo długo unikać. Dopiero wtedy, gdy np. tłumik będzie zupełnie przerdzewiały, trzeba kupić i zamontować nowy. Kiedy zauważycie jakiekolwiek problemy z układem wydechowym, szybko skontaktujcie się z warsztatem. Odwlekanie wizyty u mechanika najczęściej prowadzi do poważniejszych usterek, które są też kosztowniejsze w naprawie.

Przez internet można teraz kupić dosłownie wszystko – od produktów spożywczych, przez ubrania, sprzęt elektroniczny, wędkarski, książki, aż po części samochodowe. Bardzo często to właśnie w sklepach online znajdziecie np. elementy układu wydechowego w najlepszej cenie. Potem wystarczy, że zlecicie ich montaż mechanikowi, a dzięki temu oszczędzicie na naprawie. Na co należy jednak uważać, żeby nie narazić się na większe koszty ?

Każdy z elementów układu wydechowego ulega zużyciu. Wpływają na to m.in.: silne wahania temperatury, uszkodzenia mechaniczne, zanieczyszczenia drogowe czy kondensacja spalin. W końcu trzeba wymienić kolektor wydechowy, sondę lambda, katalizator, rurę wydechową, tłumik środkowy, końcowy albo końcówkę rury wydechowej. Wszystkie te części możecie zamówić przez internet zarówno w wersji oryginalnej, jak i dużo tańszej, zamiennej. Zanim jednak przystąpicie do kupowania na aukcji, powinniście pamiętać o kilku sprawach.

Trzy rzeczy, które trzeba wiedzieć

Przede wszystkim musicie znać markę, model, rok produkcji i pojemność silnika samochodu, do którego będziecie wybierać części układu wydechowego. Bez tego ani rusz. Pozostałe kwestie zależą od tego, jakie urządzenie jest Wam aktualnie potrzebne. Co innego przyda się przy zakupie kolektora, a co innego przy nabyciu sondy lambda.

Co jeszcze się przyda?

Do zakupu kolektora potrzebny będzie dodatkowo numer referencyjny. Trzeba także pamiętać o uszczelkach, nakrętkach, szpilkach do montażu, a do samochodów z turbiną także przewidzianego w kolektorze miejsce na nią i dodatkowe szpilki. Przy sondach lambda powinniście znać średnicę gwintów, liczbę biegunów, długość przewodu, kształt wtyczki i numer referencyjny. Jeżeli wymieniacie katalizator, kupcie albo urządzenie dedykowane do Waszego auta, albo dokładnie zweryfikujcie normę spalin Euro, które pojazd powinien spełniać, średnicę wlotu i wylotu rury wydechowej, a także średnicę, kształt oraz długość puszki. Zakup filtra cząstek stałych wymaga sprawdzenia numeru referencyjnego, znajomości normy emisji spalin oraz podobnie jak przy katalizatorze średnicy wlotu i wylotu rury wydechowej, średnicy, kształt i długość puszki. Przy rurze wydechowej czy jej końcówkach pamiętajcie o odpowiedniej średnicy, a przy tłumiku nie zapomnijcie o numerze referencyjnym, długości, średnicy rury oraz samego tłumika.

Na co zwrócić uwagę?

Podsumowując, kupujcie albo sprawdzone oryginalne części, albo dokładnie zweryfikujcie, czy część uniwersalna będzie rzeczywiście pasowała do Waszego samochodu. Postawcie na dobre marki, uważajcie na elementy używane oraz najtańsze zamienniki, które często są dużo gorzej wykonane.

Pamiętajcie, że np. zużyty katalizator można oddać do punktu skupu i tym samym odzyskać część kosztów naprawy.

Filtry cząstek stałych montowane są w samochodach wyposażonych w silniki wysokoprężne. DPF-y, bo tak mówi się o nich w skrócie, mają za zadanie oczyszczać spaliny z sadzy. Gdy dojdzie do zatkania i regeneracja nie pomaga, trzeba wymienić urządzenie – tu rodzi się problem, ponieważ koszt naprawy jest bardzo wysoki. Z tego względu kierowcy często szukają odpowiedzi na pytanie co zrobić, aby wydłużyć życie filtra cząstek stałych? Odpowiadamy w artykule.

Umówmy się – każdy unika napraw tak długo, jak to tylko możliwe. A już szczególnie wtedy, gdy są one naprawdę kosztowne. Z filtrem cząstek stałych sprawa jest prosta. Odpowiednia eksploatacja samochodu może znacząco wydłużyć jego życie, więc, aby rzeczywiście maksymalnie odłożyć w czasie wymianę DPF-a, wystarczy stosować się do kilku wskazówek.

DPF – co to jest i jak to działa?

Najpierw kilka informacji technicznych wprowadzających w temat. Filtr cząstek stałych to nic innego jak ceramiczne kanaliki jednostronnie zamknięte, ułożone ciasno i równolegle do siebie w metalowej obudowie. Kanaliki te pokrywają specjalne substancje, w tym metale szlachetne, które wyłapują sadzę z przepływających przez nie spalin. Dzięki temu mniej szkodliwych związków dostaje się do środowiska. DPF jest na tyle sprytny, że nie tylko zbiera sadzę, lecz także – w odpowiednich warunkach – spala ją do dwutlenku węgla. Jeżeli wypalenie filtra (oczyszczenie z sadzy) nie zostanie przeprowadzone lub ukończone, w końcu dojdzie do zapchania się urządzenia i ostatecznie konieczności wymiany na nowe.

Wskazówki

Aby stworzyć warunki do wypalania – inaczej regeneracji pasywnej – filtra, trzeba co jakiś czas wyjechać na trasę szybkiego ruchu albo autostradę. Wówczas, jeżeli przez kilka do kilkunastu minut auto będzie poruszało się na określonym biegu, utrzymując konkretną wartość obrotów, filtr sam się oczyści. Szczegółowe wytyczne dla wybranych modeli znajdziecie w instrukcji obsługi pojazdu. Przeważnie wartości te oscylują w okolicach 15 minut, 3 albo 4 bieg i 3 tys. obrotów. Czyli wskazówka nr 1 – jeżeli przeważnie jeździcie po mieście, wybierzcie się przynajmniej na chwilę na trasę, żeby DPF mógł zostać przepalony.

Wskazówka nr 2 – płynne przyspieszanie wpływa na wytwarzanie mniejszej ilości sadzy, dlatego lepiej unikać gwałtownego wciskania gazu.

Wskazówka nr 3 – zwracajcie uwagę na olej silnikowy – powinno się używać typu zalecanego przez producenta. Przy okazji olej nie może się dostać do filtra, bo DPF trzeba będzie wymienić.

Czyszczenie DPF-a

Jeżeli chcecie dodatkowo zadbać o stan filtra, na rynku istnieją preparaty wspomagające jego oczyszczanie. To niewielki wydatek, a naprawdę się opłaca. Usługę czyszczenia DPF-a oferują także profesjonalne warsztaty samochodowe – tutaj macie jeden warunek, filtr nie może być zapełniony bardziej niż w 80%.

Pamiętajcie, że całkowite wycinanie DPF-a, choć częste ze względu na oszczędność dla właścicieli pojazdów, jest prawnie zabronione.

Zużytą część, która nie nadaje się już do regeneracji, możecie sprzedać w jednym z punktów skupu. Dokładnie tak samo jak w przypadku starych katalizatorów.

Filtr cząstek stałych nazywany w skrócie DPF lub FAP razem z katalizatorem, wydechem i sondą lambda tworzą układ wydechowy. Filtr montuje się przede wszystkim w samochodach wyposażonych w silnik wysokoprężny. DPF ma oczyszczać spaliny z sadzy, której diesle produkują więcej niż popularne benzyniaki. Wymiana tego urządzenia nie należy do tanich, dlatego lepiej po prostu unikać tego tak długo, jak tylko się da.

Z filtrami cząstek stałych jest tak, jak z katalizatorami – sposób jazdy wpływa na żywotność obu tych elementów. Dodatkowo łączy je także wysoki koszt wymiany i możliwość oddania zużytych urządzeń do punktu skupu. Duży koszt wynika jednocześnie z ceny nowych filtrów i katalizatorów oraz z robocizny mechanika. Co zatem zrobić, żeby DPF pracował maksymalnie długo?

Budowa i sposób działania filtra

Na samym początku trzeba uświadomić sobie, w jaki sposób zbudowany jest filtr cząstek stałych i jak działa. DPF tworzą: metalowa obudowa oraz ceramiczny korpus złożony z setek kanalików zamkniętych jednostronnie, ułożonych naprzemiennie i równolegle. Dzięki temu wtedy, kiedy przez filtr przepływają spaliny, sadza zatrzymuje się na porowatej powierzchni kanalików. To pierwszy etap pracy urządzenia. Drugi – spalanie sadzy do dwutlenku węgla – wymaga odpowiednich warunków. Jeżeli nie zostaną one stworzone, sadza będzie się osadzała tak długo, aż zatka filtr. Wówczas niezbędna okaże się regeneracja aktywna albo wymiana.

Eksploatacja samochodu a filtr DPF

Zanim przejdziemy do regeneracji, omówmy najprostsze kwestie, które mają znaczenie dla żywotności filtra. Przede wszystkim należy pamiętać o tankowaniu paliwa wysokiej jakości, regularnej wymianie oleju, przestrzeganiu zaleceń producenta, dbaniu o kondycję silnika, unikaniu nagłego dodawania gazu na niskich obrotach oraz wyjeżdżaniu na trasy, a nie wyłącznie poruszaniu się po mieście. Takie zachowania wpływają pozytywnie na żywotność DPF-ów.

Regeneracja pasywna i aktywna

A czym jest wspomniana regeneracja? O regeneracji pasywnej mówimy wtedy, gdy jedziemy przez około 15 minut z określoną prędkością (przeważnie biegi 4 i 5), utrzymując obroty na poziomie 3 tysięcy. Wtedy filtr podgrzewa się do około 600–700 stopni i całkowite wypalenie sadzy jest możliwe. Aby stworzyć takie warunki, trzeba wybrać się albo na trasę szybkiego ruchu, albo na autostradę. Jeżeli na co dzień nie pokonujecie dłuższych odcinków, powinniście tego typu regenerację przeprowadzać co kilka tygodni.

Uwaga – konkretne dane dotyczące regeneracji znajdziecie w instrukcji obsługi pojazdu.

W przeciwieństwie do regeneracji pasywnej, aktywna nie następuje samoistnie. Procesem tym steruje się za pomocą komputera, wytwarzając potrzebne warunki bez konieczności jazdy po autostradzie. Najczęściej po prostu zwiększa się obciążenie elektryczne. To wpływa na emisję dwutlenku azotu, który podwyższa temperaturę i umożliwia wypalenie sadzy. Gdy oba sposoby nie pomogą, samochód przechodzi w stan awaryjny. Wtedy konieczna będzie wymiana filtra albo regeneracja wymuszona przeprowadzana w serwisie.

Preparaty wspomagające oczyszczanie filtra

Na rynku dostępne są także preparaty wspomagające oczyszczanie filtrów cząstek stałych. To rozwiązanie najczęściej stosują kierowcy, którzy rzadko wyjeżdżają poza miasto. Możecie wybierać z oferty kilku marek – ceny środków wahają się od 20 do 70 zł za butelkę. Aplikacja jest prosta – przeważnie wystarczy zdemontować czujnik ciśnienia albo temperatury i wlać preparat.

Ostatecznie trzeba liczyć się z tym, że nadejdzie moment, kiedy filtr trzeba będzie wymienić. Aby zredukować koszty naprawy, zużyte urządzenie możecie oddać do punktu skupu.

Tuning kojarzy się przede wszystkim ze zmianą wyglądu zewnętrznego auta. W praktyce najczęściej o tuningu mówi się jednak w kontekście poprawy parametrów silnika. Istnieje nawet specjalna odmiana – tzw. „chiptuning” –który pozwala na bezpieczne, legalne podniesienie mocy samochodu.  Czy chiptuning rzeczywiście wpływa na układ wydechowy? Jeśli tak, w jaki sposób ?

Chiptuning jest po prostu modyfikacją oprogramowania fabrycznego samochodu, która ma na celu zwiększenie jego mocy. Teoretycznie jest to całkiem bezpieczne rozwiązanie dla osób chcących uzyskać lepsze osiągi. Aby rzeczywiście obyło się bez problemów, należy zdać się na pomoc profesjonalistów z odpowiednim sprzętem, ponieważ każda ingerencja w parametry techniczne niesie za sobą poważne, często nieodwracalne skutki.

Chiptuning – Jak to się robi?

Warto od razu zaznaczyć, że większość samochodów na etapie produkcji ma spory zapas mocy, która nie jest wykorzystywana. Dzięki odpowiednim modyfikacjom w ramach chiptuningu, niejako aktywuje się tę moc. Zgodnie z przepisami bez zgłoszenia można poprawić osiągi pojazdu maksymalnie o 5%, a wszystko powyżej wymaga ponownej rejestracji auta. W praktyce chiptuning pozwala na uzyskanie mocy większej o nawet 50%, chociaż  kierowcom wystarcza już wzrost 10-procentowy.

Jakie auta można poddać chiptuningowi?

Chiptuningowi można poddać prawie każdy samochód, aczkolwiek najlepiej stosować go w dieslach oraz autach z turbodoładowaniem. W innych przypadkach co najwyżej pozwoli na przesunięcie momentu obrotowego albo wzrost prędkości, ale nie wpłynie na liczbę koni mechanicznych.

Chiptuning a eksploatacja układu wydechowego

Zwiększona moc silnika znacząco oddziałuje m.in. na układ wydechowy naszego samochodu powodując różne negatywne skutki. Modyfikacja ta powoduje przyspieszenie zużycia katalizatora, filtra cząstek stałych oraz zaworu EGR. Ponadto, mocniejszy silnik generuje większą ilość trujących spalin, z którymi najczęściej nie może sobie poradzić fabryczny układ wydechowy przygotowany do jazdy w innych warunkach, a koszty jego naprawy są jak wszędzie podkreślamy bardzo wysokie. 

Chiptuning – bezprawne działania

Niektórzy w ramach chiptuningu wycinają zarówno katalizatory, wspomnianefiltry cząstek stałych oraz EGR wiedząc, że po chiptuningu mogą wystąpić z nimi problemy. Montują w zamian pewne urządzenia – emulatory – które oszukują samochód, sugerując, że te elementy układu wydechowego są nadal obecne w pojeździe. Warto pamiętać, że takie działanie jest niezgodne z prawem, ponieważ wpływa na emisję spalin powodując jej zwiększenie i zanieczyszczanie (i tak już złej jakości) powietrza. Samochód bez katalizatora czy filtra DPF według przepisów nie przejdzie przeglądu, a kierowca, który porusza się tak zmodyfikowanym pojazdem, może dostać mandat w trakcie rutynowej kontroli policyjnej.

Jak zatem znaleźć złoty środek ?

Jeśli zdecydowaliście się już na chiptuning, zróbcie to zaufanym warsztacie. Ponadto pozostawcie wyposażenie układu wydechowego w niezmienionym składzie, pamiętając o tym, by sprawdzać jego stan techniczny częściej niż przed tuningiem. Gdy część okaże się niesprawna, koniecznie wymieńcie katalizator na nowy (uniwersalny lub oryginalny element) i sprzedajcie stary egzemplarz w skupie. Taki katalizator wciąż jest wiele warty, ponieważ mimo zużycia można odzyskać z niego pewną ilość metali szlachetnych do ponownego wykorzystania. Zyska i środowisko i Wy, ponieważ zarobione pieniądze możecie wydać właśnie na nową część. 

Najbliższy punkt skupu katalizatorów możecie znaleźć tutaj

Katalizator to najcenniejszy element układu wydechowego, którego zadaniem jest oczyszczanie spalin ze szkodliwych substancji – tlenków azotu, węgla oraz węglowodorów. Tak jak wszystko w samochodzie, tak i katalizator ma określoną żywotność. Szacuje się, że z nowym urządzeniem można przejechać średnio około 150, a nawet 200 tysięcy kilometrów – bardzo dużo zależy od sposobu jazdy.

Jak rozpoznać zatem, kiedy należy wymienić katalizator?

 Katalizator, inaczej konwerter lub reaktor katalityczny, to niewielka puszka, która wewnątrz przechowuje prawdziwy skarb – cenny rdzeń. W przekroju przypomina on swą budową plaster miodu – strukturę tego plastra pokrywają cenne metale szlachetne takie jak pallad, platyna czy rod. Są one właściwym katalizatorem reakcji chemicznych zachodzących w urządzeniu. Wpływają także na jego wysoką cenę, o której dowiadujemy się choćby podczas konieczności wymiany urządzenia na nowy model. Ze względu na obowiązujące normy emisji spalin, troskę o nasze zdrowie i czystość środowiska katalizatory są one montowane w każdym pojeździe spalinowym. Oczyszczają one spaliny z tlenku węgla, tlenków azotu oraz węglowodorów.

 

Zapchanie czy uszkodzenie mechaniczne?

 Konwertery katalityczne są narażone na awarie. Wysoka temperatura, która potrzebna jest do prawidłowej pracy powoduje także, że nie będzie on funkcjonował wiecznie. Awarie wynikają jednak najczęściej z powodu zapchania lub z uszkodzeń mechanicznych.

Urządzenie zapycha się często ze starości lub gdy samochód pokonuje regularnie krótkie trasy po mieście, jednocześnie nie mając okazji do przepalenia. Jak zatem przepalić katalizator? Przeważnie należy wyjechać na trasę szybkiego ruchu, poruszać się po niej z określoną prędkością, utrzymując odpowiednie obroty i nie zmieniając biegów. O tym, jakie wartości są przeznaczone dla konkretnego pojazdu, przeczytacie w jego instrukcji obsługi. Co ważne, nowe auta zgłaszają konieczność przepalenia katalizatora poprzez zapalenie odpowiedniej kontrolki.

Uszkodzenia mechaniczne katalizatorów to np. pęknięcia. Dochodzi do nich, gdy rozgrzany katalizator – urządzenie standardowo nagrzewa się do kilkuset stopni Celsjusza – ma kontakt z zimną wodą (najechanie na kałużę) albo, gdy najedziecie na kamień czy inny wystający element.

 

Jak rozpoznać problem z katalizatorem?

Gdy już dojdzie do awarii katalizatora, możecie ją łatwo rozpoznać. Jeśli silnik pracuje nierówno, krztusi się na biegu jałowym, znacząco rośnie zużycie paliwa, a jednocześnie spada moc, to najprawdopodobniej jest to problem z katalizatorem. Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ auto dosłownie „dusi się” własnymi spalinami.

W takiej sytuacji najczęściej nie ma wyjścia, trzeba wymienić urządzenie, co wiąże się z dużymi kosztami. Czasami niektórzy próbują regenerować katalizatory, ale to rozwiązanie, jeśli zastosuje się wyłącznie oczyszczanie istniejącego wkładu, pomoże tylko na chwilę. Są firmy, które podejmują się wymiany wkładu – wówczas w starej puszce dostajecie tak naprawdę nowe urządzenie i to rzeczywiście jest efektywne, ale również kosztowne. Aby nieco obniżyć koszty naprawy auta, można sprzedać zużyty katalizator do punktu skupu. W zależności od modelu otrzymuje się dzięki temu od kilkaset do nawet kilku tysięcy złotych.

Katalizator można również sprzedać z pomocą kuriera do jednego z naszych wysyłkowych punktów skupu. Szczegóły znajdziecie tutaj.

 

Zapraszamy do współpracy !