• Polski
  • Deutsch
  • Română
  • Slovenčina
  • Русский
  • Français
  • English

Wyszukaj na stronie

Baza wiedzy

Słyszysz: „jazda po mieście”, myślisz: korki, światła, problemy z parkowaniem, wysokie krawężniki, progi zwalniające i dziury w asfalcie. To wszystko ma wpływ na tempo zużycia części samochodowych. Czy wybierzecie małe, kompaktowe auto, czy SUV-a, ewentualnemu zniszczeniu ulegną te same elementy. Na co zatem zwrócić uwagę, wybierając samochód do miasta?

Jaki silnik do jazdy po mieście?

Jazda miejska to przede wszystkim poruszanie się na krótkich trasach. Dlatego jeżeli szukacie samochodu do miasta, raczej unikajcie tych z silnikami wysokoprężnymi. Diesle są zdecydowanie autami na dłuższe wyjazdy – przejeżdżanie wyłącznie od świateł do świateł przyspiesza zapychanie filtra cząstek stałych i katalizatora oraz niszczenie koła dwumasowego. Dla porównania, pojazdy z silnikami benzynowymi są tylko (albo aż) narażone na nadmierne zużycie sprzęgła. Najlepsze w ogóle byłyby samochody hybrydowe, ale ich cena może skutecznie odstraszać.

Miejskie opony

W dużych miastach nie ma zim – na drogach z reguły nie zalegają zwały śniegu, jedyne zagrożenie może stwarzać gołoledź, dlatego często (i słusznie) kierowcy decydują się na zakup jednego kompletu opon wielosezonowych. To pozwala nieco zaoszczędzić, a jednocześnie jest bezpieczne.

Start-Stop – tak czy nie?

Dużą popularność w ostatnich latach zyskują systemy Start-Stop. Z jednej strony teoretycznie oszczędzają paliwo, z drugiej powodują szybsze zużywanie się niektórych części. Przez to, że auto co chwilę będzie gasło i się zapalało, uszkodzeniu mogą ulec rozrusznik, alternator i akumulator. Sami odpowiedzcie sobie na pytanie, czy warto inwestować w samochód z takim rozwiązaniem.

Omiń kałuże

W mieście trzeba uważać na m.in. głębokie kałuże. Dlaczego? Bo wjazd rozgrzanym silnikiem w zimną wodę może spowodować popękanie wkładu katalizatora albo zwichrowanie tarcz hamulcowych. Dodatkowo hamowanie w wodzie jest często ryzykownym manewrem – zdarza się, że auto wpada w poślizg tak, jakby jechało po lodzie.

Uwaga na krawężniki

Drugim zagrożeniem miejskim są krawężniki i progi zwalniające – wysokie, niedostosowane do samochodów osobowych mogą uszkodzić opony, końcówki drążków układu kierowniczego, felgi, piasty czy tłumiki.

Zaplanuj trasę

Ułatwieniem, w które warto zainwestować, jeżeli jeździ się przede wszystkim po mieście, jest dobra, stale aktualizowana nawigacja. Takie rozwiązanie pozwala zaoszczędzić czas i uniknąć stania w kilometrowych korkach.

Łatwe parkowanie

Jeśli macie problem z parkowaniem, warto pamiętać o czujnikach parkowania i kamerze cofania. To znacznie ułatwia wpasowanie się w wąskie miejsca parkingowe. Dodatkowo niektórzy kierowcy decydują się na montaż listw ochronnych zabezpieczających przed otarciami.

Uwaga, nagranie

Ostatnim elementem wyposażenia pożądanym w samochodzie do jazdy po mieście jest wideorejestrator. Kamera z czujnikiem ruchu nagrywa nie tylko sytuacje na drodze, lecz także np. uderzenie spowodowane przez innego kierowcę w trakcie postoju Waszego auta.

Każdy producent podaje średnie spalanie dla swojego auta. Te dane katalogowe tworzy się w ścisłych warunkach laboratoryjnych, dlatego zazwyczaj mają niewiele wspólnego z rzeczywistością. Odchylenia od normy są standardem, jednak jeżeli pojawiają się naprawdę duże różnice, powinno stać się to powodem do niepokoju.

Chyba każdy właściciel samochodu wie, że dane katalogowe dotyczące średniego spalania są zazwyczaj przekłamane, przy czym jednocześnie każdy powinien wiedzieć, że bardzo duże różnice między informacjami od producenta a rzeczywistością powinny być alarmujące. Jeżeli auto pali zbyt dużo, trzeba sprawdzić albo przeanalizować kilka kwestii.

Sposób jazdy

Na początek warto zastanowić się nad tym, jakie trasy pokonuje się najczęściej, w jaki sposób się jeździ i czy nie przewozi się dodatkowego obciążenia. Pokonywanie wyłącznie krótkich odcinków powoduje, że silnik nie zdąży się nagrzać, a to skutkuje zwiększonym spalaniem. Na większą ilość pobieranego paliwa wpływa również gwałtowne przyspieszanie i hamowanie. Podobnie zadziałają także bagażnik na dachu, przypięte rowery czy ciężkie bagaże.

Termostat

Zdarza się, że samochód zużywa więcej paliwa wtedy, gdy termostat działa niepoprawnie. Można to łatwo zweryfikować – wystarczy obserwować temperaturę płynu chłodniczego. Jeżeli po przejechaniu kilkunastu kilometrów pokazuje wartość inną niż 90 stopni, lepiej oddać auto do diagnosty.

Układ wydechowych

Bardzo duży wpływ na spalanie ma odpowiednia praca sondy lambda albo zapchany katalizator. Oba te elementy układu wydechowego wiążą się z dawką paliwowo-powietrzną – sonda dobiera odpowiednią mieszankę, zaś katalizator staje się dla niej przeszkodą. Niestety, jeżeli rzeczywiście problem leży w jednej z tych części, konieczna będzie wizyta u mechanika.

Układ wtryskowy i paliwowy

Naprawy nie uniknie się również wtedy, gdy nadmierny pobór paliwa zależny jest od niesprawnego układu paliwowego lub wtryskowego. Samodzielnie nie uda się postawić diagnozy, ale specjalista łatwo powinien odpowiedzieć na pytanie, co nie działa poprawnie. Zazwyczaj wystarczy podpiąć samochód do komputera diagnostycznego, który samodzielnie wyrzuci ewentualną listę błędów. Jednak dopiero usunięcie usterek zmniejszy spalanie.

Jedną z pierwszych rzeczy, którą sprawdza się, szukając używanego samochodu, jest jego przebieg. W wielu wypadkach to właśnie ten parametr zdecyduje o zakupie. Dlaczego tak bardzo zwracamy uwagę na liczbę przejechanych kilometrów? Czy rzeczywiście ma to aż takie znaczenie?

Zawsze, gdy kupuje się samochód, weryfikuje się jego przebieg. Panuje ogólne przekonanie, że im mniejszy, tym lepiej, dlatego często dochodzi do tak zwanego przekręcania liczników, czyli dosłownie fałszowania informacji o pojeździe. Powiedzmy wprost – większość osób boi się aut z przebiegiem ponad 200 tysięcy.

Co po 200 tys. km?

Dlaczego? Bo zazwyczaj to jest graniczna wartość, po której następuje konieczność wymiany niektórych części. Tak będzie z katalizatorem, sprzęgłami, elementami zawieszenia, w silnikach benzynowych dodatkowo z cewkami zapłonowymi, a w wysokoprężnych z wtryskiwaczami, turbosprężarką oraz kołem dwumasowym. Zdecydowana większość tych części należy do bardzo drogich, dlatego może okazać się, że kupicie auto za 7 tys. zł, ale musicie do niego dołożyć drugie tyle albo nawet więcej. Stąd uzasadniona obawa dotycząca samochodów z dużym przebiegiem.

Średnie roczne przebiegi

Trzeba jednocześnie pamiętać, że średnie przebiegi standardowo wynoszą około 20 tys. km – jeżeli kilkunastoletni pojazd ma przejechane powiedzmy 100 tys. km, to albo większość czasu stał w garażu, albo niestety ktoś manipulował przy liczniku. Dla porównania, autami firmowymi robi się średnio 60 tys. km rocznie, więc jeśli odkupujecie samochód poleasingowy, te przebiegi nawet po 2 czy 3 latach będą dużo wyższe.

Mniejszy przebieg a większe zużycie?

Zdarza się, że auto z mniejszym przebiegiem jest bardziej zniszczone niż to z większym. Ogromne znaczenie ma tu sposób eksploatacji oraz serwisowanie. Nieregularna wymiana oleju, filtrów, płynu chłodniczego czy hamulcowego – niezgodna z zaleceniami producenta – może mścić się na kolejnym właścicielu pojazdu. Skutkuje m.in. zanieczyszczeniem silnika, korozją, zapchaniem chłodnicy i rdzą zacisków hamulcowych. Znaczenie ma również rodzaj wlewanego paliwa, a nawet sposób mycia samochodu.

Niejednokrotnie pisaliśmy o tym, jak bardzo auta nie lubią poruszania się wyłącznie po krótkich trasach. Jeżeli pojazd, który chcecie kupić, był wykorzystywany wyłącznie do jazdy po zakupy, mimo małego stanu licznikowego może być w gorszym stanie, niż ten z większym przebiegiem. Dlaczego? Ponieważ jeżdżenie tylko po mieście przyspiesza zużycie silnika, układu hamulcowego, sprzęgła, skrzyni biegów, katalizatora, filtra cząstek stałych czy koła dwumasowego. I w drugą stronę – poruszanie się tak, jakby jeździło się po torze wyścigowym, jest równie destrukcyjne dla wielu elementów w samochodzie.

Co sprawdzić przed zakupem używanego auta?

Z tego powodu przed zakupem używanego auta najlepiej spróbować dowiedzieć się jak najwięcej o jego poprzednim właścicielu, tym, do czego wykorzystywał swój samochód i jak o niego dbał. Warto zweryfikować rodzaj oraz stan płynów eksploatacyjnych, np. oleju. Jeżeli okaże się, że wlewano najtańszy, niedostosowany do auta, lepiej od razu zrezygnować i poszukać innego modelu.

Przez internet można teraz kupić dosłownie wszystko – od produktów spożywczych, przez ubrania, sprzęt elektroniczny, wędkarski, książki, aż po części samochodowe. Bardzo często to właśnie w sklepach online znajdziecie np. elementy układu wydechowego w najlepszej cenie. Potem wystarczy, że zlecicie ich montaż mechanikowi, a dzięki temu oszczędzicie na naprawie. Na co należy jednak uważać, żeby nie narazić się na większe koszty ?

Każdy z elementów układu wydechowego ulega zużyciu. Wpływają na to m.in.: silne wahania temperatury, uszkodzenia mechaniczne, zanieczyszczenia drogowe czy kondensacja spalin. W końcu trzeba wymienić kolektor wydechowy, sondę lambda, katalizator, rurę wydechową, tłumik środkowy, końcowy albo końcówkę rury wydechowej. Wszystkie te części możecie zamówić przez internet zarówno w wersji oryginalnej, jak i dużo tańszej, zamiennej. Zanim jednak przystąpicie do kupowania na aukcji, powinniście pamiętać o kilku sprawach.

Trzy rzeczy, które trzeba wiedzieć

Przede wszystkim musicie znać markę, model, rok produkcji i pojemność silnika samochodu, do którego będziecie wybierać części układu wydechowego. Bez tego ani rusz. Pozostałe kwestie zależą od tego, jakie urządzenie jest Wam aktualnie potrzebne. Co innego przyda się przy zakupie kolektora, a co innego przy nabyciu sondy lambda.

Co jeszcze się przyda?

Do zakupu kolektora potrzebny będzie dodatkowo numer referencyjny. Trzeba także pamiętać o uszczelkach, nakrętkach, szpilkach do montażu, a do samochodów z turbiną także przewidzianego w kolektorze miejsce na nią i dodatkowe szpilki. Przy sondach lambda powinniście znać średnicę gwintów, liczbę biegunów, długość przewodu, kształt wtyczki i numer referencyjny. Jeżeli wymieniacie katalizator, kupcie albo urządzenie dedykowane do Waszego auta, albo dokładnie zweryfikujcie normę spalin Euro, które pojazd powinien spełniać, średnicę wlotu i wylotu rury wydechowej, a także średnicę, kształt oraz długość puszki. Zakup filtra cząstek stałych wymaga sprawdzenia numeru referencyjnego, znajomości normy emisji spalin oraz podobnie jak przy katalizatorze średnicy wlotu i wylotu rury wydechowej, średnicy, kształt i długość puszki. Przy rurze wydechowej czy jej końcówkach pamiętajcie o odpowiedniej średnicy, a przy tłumiku nie zapomnijcie o numerze referencyjnym, długości, średnicy rury oraz samego tłumika.

Na co zwrócić uwagę?

Podsumowując, kupujcie albo sprawdzone oryginalne części, albo dokładnie zweryfikujcie, czy część uniwersalna będzie rzeczywiście pasowała do Waszego samochodu. Postawcie na dobre marki, uważajcie na elementy używane oraz najtańsze zamienniki, które często są dużo gorzej wykonane.

Pamiętajcie, że np. zużyty katalizator można oddać do punktu skupu i tym samym odzyskać część kosztów naprawy.

Filtry cząstek stałych montowane są w samochodach wyposażonych w silniki wysokoprężne. DPF-y, bo tak mówi się o nich w skrócie, mają za zadanie oczyszczać spaliny z sadzy. Gdy dojdzie do zatkania i regeneracja nie pomaga, trzeba wymienić urządzenie – tu rodzi się problem, ponieważ koszt naprawy jest bardzo wysoki. Z tego względu kierowcy często szukają odpowiedzi na pytanie co zrobić, aby wydłużyć życie filtra cząstek stałych? Odpowiadamy w artykule.

Umówmy się – każdy unika napraw tak długo, jak to tylko możliwe. A już szczególnie wtedy, gdy są one naprawdę kosztowne. Z filtrem cząstek stałych sprawa jest prosta. Odpowiednia eksploatacja samochodu może znacząco wydłużyć jego życie, więc, aby rzeczywiście maksymalnie odłożyć w czasie wymianę DPF-a, wystarczy stosować się do kilku wskazówek.

DPF – co to jest i jak to działa?

Najpierw kilka informacji technicznych wprowadzających w temat. Filtr cząstek stałych to nic innego jak ceramiczne kanaliki jednostronnie zamknięte, ułożone ciasno i równolegle do siebie w metalowej obudowie. Kanaliki te pokrywają specjalne substancje, w tym metale szlachetne, które wyłapują sadzę z przepływających przez nie spalin. Dzięki temu mniej szkodliwych związków dostaje się do środowiska. DPF jest na tyle sprytny, że nie tylko zbiera sadzę, lecz także – w odpowiednich warunkach – spala ją do dwutlenku węgla. Jeżeli wypalenie filtra (oczyszczenie z sadzy) nie zostanie przeprowadzone lub ukończone, w końcu dojdzie do zapchania się urządzenia i ostatecznie konieczności wymiany na nowe.

Wskazówki

Aby stworzyć warunki do wypalania – inaczej regeneracji pasywnej – filtra, trzeba co jakiś czas wyjechać na trasę szybkiego ruchu albo autostradę. Wówczas, jeżeli przez kilka do kilkunastu minut auto będzie poruszało się na określonym biegu, utrzymując konkretną wartość obrotów, filtr sam się oczyści. Szczegółowe wytyczne dla wybranych modeli znajdziecie w instrukcji obsługi pojazdu. Przeważnie wartości te oscylują w okolicach 15 minut, 3 albo 4 bieg i 3 tys. obrotów. Czyli wskazówka nr 1 – jeżeli przeważnie jeździcie po mieście, wybierzcie się przynajmniej na chwilę na trasę, żeby DPF mógł zostać przepalony.

Wskazówka nr 2 – płynne przyspieszanie wpływa na wytwarzanie mniejszej ilości sadzy, dlatego lepiej unikać gwałtownego wciskania gazu.

Wskazówka nr 3 – zwracajcie uwagę na olej silnikowy – powinno się używać typu zalecanego przez producenta. Przy okazji olej nie może się dostać do filtra, bo DPF trzeba będzie wymienić.

Czyszczenie DPF-a

Jeżeli chcecie dodatkowo zadbać o stan filtra, na rynku istnieją preparaty wspomagające jego oczyszczanie. To niewielki wydatek, a naprawdę się opłaca. Usługę czyszczenia DPF-a oferują także profesjonalne warsztaty samochodowe – tutaj macie jeden warunek, filtr nie może być zapełniony bardziej niż w 80%.

Pamiętajcie, że całkowite wycinanie DPF-a, choć częste ze względu na oszczędność dla właścicieli pojazdów, jest prawnie zabronione.

Zużytą część, która nie nadaje się już do regeneracji, możecie sprzedać w jednym z punktów skupu. Dokładnie tak samo jak w przypadku starych katalizatorów.

Katalizator to element budujący układ wydechowy. Zużywa się po 100, 200, a czasem nawet 300 tysiącach kilometrów. Wszystko zależy od stylu jazdy, rodzaju urządzenia oraz wykorzystywanego paliwa. Gdy katalizator jest uszkodzony, trzeba po prostu zamontować nowy. W związku z wysoką ceną katalizatorów i kosztami wymiany – od kilkuset złotych do nawet kilku tysięcy (Zobacz także : Ile kosztuje wymiana katalizatora ?) – wielu kierowców próbuje znaleźć tańsze rozwiązania. Czy w ogóle da się w jakiś sposób zastąpić katalizator?

Katalizator wygląda jak niewielka metalowa puszka, ale kryje w sobie bardzo cenny środek. Urządzenie wypełnione jest kanalikami, które pokryte są platyną, rodem i palladem – metalami szlachetnymi. Dzięki tym substancjom może oczyszczać spaliny ze szkodliwych związków chemicznych, a jednocześnie ograniczać ich emisję do atmosfery. Nowy katalizator ze względu na zawartość wspomnianych metali szlachetnych jest bardzo drogi – kosztuje nawet kilka tysięcy złotych. Dlatego jeśli urządzenie zużyje się lub ulegnie uszkodzeniu, właściciele pojazdów próbują znaleźć tańszą alternatywę pozwalającą szybko naprawić samochód.

Wycięcie katalizatora

Od razu należy zaznaczyć, że całkowite pozbycie się katalizatora albo zastąpienie go rurą lub strumienicą jest nielegalne. Mimo to zdarzają się sytuacje, kiedy kierowcy decydują się na taki krok.

Dlaczego nie warto decydować się na takie rozwiązanie ? Po pierwsze – kwestia legalności, po drugie głośność, po trzecie problemy z sondami lambda. Układ wydechowy, który został pozbawiony katalizatora – np. wycięto z niego środek, zostawiając samą obudowę – pracuje dużo głośniej, wydając przy tym głuchy pogłos. Po usunięciu katalizatora samochód zgłasza problem poprzez zapalenie kontrolki „check engine”. Jest to efekt działania sondy lambda. W pojazdach spełniających normy Euro 3 i wyższe montowano dwie sondy, jedną przed katalizatorem, a drugą tuż za. Ta druga w przypadku wycięcia katalizatora może sprawiać problemy, dlatego wówczas niektórzy próbują oszukać auto, stosując emulatory. Owszem, przynosi to oczekiwany efekt, ale nadal nie zastępuje usuniętego urządzenia.

Katalizator uniwersalny

Alternatywą dla kupna nowego katalizatora dostosowanego do modelu pojazdu może być nabycie katalizatora uniwersalnego. Takie urządzenie jest zdecydowanie tańsze niż oryginał. Trzeba mimo wszystko pamiętać, że „uniwersalne” nie znaczy dosłownie uniwersalne. Katalizator należy dopasować do kształtu poprzedniego urządzenia, koniecznie zwróćcie także uwagę na średnicę rur, pojemność silnika oraz dostosowanie do normy Euro.

Jeżeli katalizator zamontowano w kolektorze wydechowym, wymienia się wyłącznie wkład, ale wówczas koszt pracy mechanika jest dużo wyższy.

Katalizator uniwersalny ma jeden bardzo duży minus – zazwyczaj działa krócej niż jego oryginalna wersja. Może być również nieprawidłowo dopasowany do auta.

Zużyty katalizator – czy można go sprzedać?

Katalizator, który nie nadaje się już do użytku, da się sprzedać. Wystarczy wybrać punkt skupu – tam zostanie przeprowadzona wycena. Wartość urządzenia zależy od zawartości metali szlachetnych, ale zazwyczaj waha się od kilkuset do nawet ponad tysiąca złotych. Z tego powodu lepiej nie zostawiać zużytego katalizatora u mechanika, tylko samodzielnie go sprzedać wybierając profesjonalnego odbiorcę.

Gdzie najbliżej możecie sprzedać katalizator aby nie stracić ?

Najbliższy skup, w którym otrzymacie bezpłatną wycenę znajdziecie na naszej liście partnerskich skupów, którym możecie zaufać –> KLIK

Możecie skorzystać także ze skupu wysyłkowego. Co to oznacza ? bez wychodzenia z garażu możecie sprzedać stary, zużyty katalizator za pomocą wybranego przez Was kuriera.

Zapraszamy do współpracy !

Rzeczywiste spalanie najczęściej jest inne od tego, które 
podaje producent w informacjach o samochodzie.  Dlaczego? Ponieważ w trakcie testów tworzone są sztuczne warunki laboratoryjne, które nijak mają się do tych panujących na naszych drogach. Dodatkowo, każdy z nas ma swój styl jazdy, co także rzutuje na ilość spalanego paliwa. Mimo wszystko kierowcę powinno zaniepokoić nadmierne spalanie, bo może być ono sygnałem poważnych problemów z samochodem.

Niemechaniczne przyczyny nadmiernego spalania

Zanim z powodu nadmiernego spalania oddacie samochód do warsztatu, zastanówcie się nad kilkoma kwestiami – być może tak duże zużycie paliwa wynika wyłącznie z tego, w jakich warunkach i po jakich drogach się poruszacie ?

Pamiętajcie, że na krótkich trasach, na których silnik nie ma okazji porządnie się rozgrzać, spalanie zawsze będzie sporo wyższe niż wtedy, gdy jeździcie samochodem przez dłuższy czas. Zwiększone spalanie z powodu nierozgrzanego silnika zauważycie na pewno zimą, szczególnie jeśli Wasze auto stoi na zewnątrz, nawet w mróz. Dodatkowo, zimowe opony, a nawet problemy z ciśnieniem w kołach także wpływają na nieco wyższy pobór paliwa – te wartości nie są znaczące, ale w połączeniu z krótkimi trasami i parkowaniem na dworze mogą naprawdę mocno zwiększyć spalanie.

Kolejna sprawa to agresywna jazda. Gwałtowne przyspieszanie i hamowanie, wchodzenie na bardzo wysokie obroty – taki styl jazdy zawsze wpłynie na ilość zużywanego paliwa. Podobnie zresztą jak włączona klimatyzacja.

Zwiększone spalanie możecie zaobserwować także wtedy, gdy poruszacie się pojazdem z dodatkowym obciążeniem. Rowery na dachu, przyczepka, załadowany bagażnik albo po prostu maksymalna ilość pasażerów w samochodzie naprawdę ma znaczenie.

Mechaniczne przyczyny nadmiernego spalania

Jeśli wykluczyliście już wszystkie powyższe przyczyny, pora sprawdzić kwestie czysto mechaniczne. Zwiększony pobór paliwa może być wynikiem uszkodzenia układów: wydechowego,  paliwowego,  lub hamulcowego.

Najczęściej w układzie paliwowym dochodzi albo do awarii pompy, albo wtrysków. Niesprawną pompę można rozpoznać po zapachu benzyny wydobywającym się z jednostki napędowej, zaś wtryski po szybszym zużyciu oleju napędowego, większej ilości spalin oraz nierównej pracy silnika na biegu jałowym.

Problemy z układem hamulcowym objawiające się nadmiernym zużyciem paliwa to zazwyczaj po prostu uszkodzenie zacisków hamulcowych, które trzeba wymienić.

Gdy spalanie naprawdę radykalnie wzrasta, a wszystko, cowymieniliśmy wcześniej, działa prawidłowo, warto sprawdzić układ wydechowy. Po pierwsze – podłączcie samochód do komputera diagnostycznego i zweryfikujcie poprawność pracy sondy lambda. Sonda ta odpowiada za pomiar składu mieszanki paliwowo-powietrznej. Gdy do jednostki dostanie się mieszanka o za dużej ilości paliwa, spalanie może być nawet o połowę większe niż dotychczas.

Po drugie skontrolujcie zużycie katalizatora. Ta część, zwana także reaktorem katalitycznym lubi psuć się po przejechaniu 200 tys. km. Jeśli Wasze podejrzenia okażą się prawdziwe, koniecznie dokonajcie jego wymiany, a starą część nie wyrzucajcie – jego sprzedaż w profesjonalnym punkcie skupu  będzie bardzo opłacalna i pozwoli zaoszczędzić sporo pieniędzy na kupno nowego elementu.  Po trzecie, nie zapomnijcie o stanie tłumika. Każdy z tych elementów może przyczynić się do zwiększonego zużycia paliwa. Jeżeli usterka nie zostanie zdiagnozowana i usunięta, dojdzie najprawdopodobniej do dalszych uszkodzeń, których naprawa będzie dużo bardziej kosztowna. Właśnie dlatego, gdy zauważycie jakikolwiek problem, nie zwlekajcie, tylko działajcie !


Katalizator to najcenniejszy element układu wydechowego, którego zadaniem jest oczyszczanie spalin ze szkodliwych substancji – tlenków azotu, węgla oraz węglowodorów. Tak jak wszystko w samochodzie, tak i katalizator ma określoną żywotność. Szacuje się, że z nowym urządzeniem można przejechać średnio około 150, a nawet 200 tysięcy kilometrów – bardzo dużo zależy od sposobu jazdy.

Jak rozpoznać zatem, kiedy należy wymienić katalizator?

 Katalizator, inaczej konwerter lub reaktor katalityczny, to niewielka puszka, która wewnątrz przechowuje prawdziwy skarb – cenny rdzeń. W przekroju przypomina on swą budową plaster miodu – strukturę tego plastra pokrywają cenne metale szlachetne takie jak pallad, platyna czy rod. Są one właściwym katalizatorem reakcji chemicznych zachodzących w urządzeniu. Wpływają także na jego wysoką cenę, o której dowiadujemy się choćby podczas konieczności wymiany urządzenia na nowy model. Ze względu na obowiązujące normy emisji spalin, troskę o nasze zdrowie i czystość środowiska katalizatory są one montowane w każdym pojeździe spalinowym. Oczyszczają one spaliny z tlenku węgla, tlenków azotu oraz węglowodorów.

 

Zapchanie czy uszkodzenie mechaniczne?

 Konwertery katalityczne są narażone na awarie. Wysoka temperatura, która potrzebna jest do prawidłowej pracy powoduje także, że nie będzie on funkcjonował wiecznie. Awarie wynikają jednak najczęściej z powodu zapchania lub z uszkodzeń mechanicznych.

Urządzenie zapycha się często ze starości lub gdy samochód pokonuje regularnie krótkie trasy po mieście, jednocześnie nie mając okazji do przepalenia. Jak zatem przepalić katalizator? Przeważnie należy wyjechać na trasę szybkiego ruchu, poruszać się po niej z określoną prędkością, utrzymując odpowiednie obroty i nie zmieniając biegów. O tym, jakie wartości są przeznaczone dla konkretnego pojazdu, przeczytacie w jego instrukcji obsługi. Co ważne, nowe auta zgłaszają konieczność przepalenia katalizatora poprzez zapalenie odpowiedniej kontrolki.

Uszkodzenia mechaniczne katalizatorów to np. pęknięcia. Dochodzi do nich, gdy rozgrzany katalizator – urządzenie standardowo nagrzewa się do kilkuset stopni Celsjusza – ma kontakt z zimną wodą (najechanie na kałużę) albo, gdy najedziecie na kamień czy inny wystający element.

 

Jak rozpoznać problem z katalizatorem?

Gdy już dojdzie do awarii katalizatora, możecie ją łatwo rozpoznać. Jeśli silnik pracuje nierówno, krztusi się na biegu jałowym, znacząco rośnie zużycie paliwa, a jednocześnie spada moc, to najprawdopodobniej jest to problem z katalizatorem. Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ auto dosłownie „dusi się” własnymi spalinami.

W takiej sytuacji najczęściej nie ma wyjścia, trzeba wymienić urządzenie, co wiąże się z dużymi kosztami. Czasami niektórzy próbują regenerować katalizatory, ale to rozwiązanie, jeśli zastosuje się wyłącznie oczyszczanie istniejącego wkładu, pomoże tylko na chwilę. Są firmy, które podejmują się wymiany wkładu – wówczas w starej puszce dostajecie tak naprawdę nowe urządzenie i to rzeczywiście jest efektywne, ale również kosztowne. Aby nieco obniżyć koszty naprawy auta, można sprzedać zużyty katalizator do punktu skupu. W zależności od modelu otrzymuje się dzięki temu od kilkaset do nawet kilku tysięcy złotych.

Katalizator można również sprzedać z pomocą kuriera do jednego z naszych wysyłkowych punktów skupu. Szczegóły znajdziecie tutaj.

 

Zapraszamy do współpracy !